^Powrót na górę

  • 1 W 90. ROCZNICĘ POWSTANIA PCK I 50. ROCZNICĘ ISTNIENIA HONOROWEGO KRWIODAWSTWA
    Poświęcenie i przekazanie sztandaru Klubowi Honorowych Dawców Krwi przy Zarządzie Rejonowym PCK w Jarosławiu
  • 2 AKCJE KRWIODAWSTWA
    Możesz pomóc oddając cząstkę siebie. Być może kiedyś, ktoś Tobie ofiaruje swoją krew.
  • 3 PIELGRZYMKI HONOROWYCH DAWCÓW KRWI PCK
    Przeżycia związane z wyjazdem do Kalwarii Pacławskiej głęboko zapadły nam w serce i pamięć.
  • 4 DZIAŁAMY TAM, GDZIE JESTEŚMY POTRZEBNI
    .Zabezpieczanie akcji krwiodawstwa na Rynku w Jarosławiu
  • 5 AKCJE KRWIODAWSTWA - "KAWA CZY HERBATA" W JAROSŁAWIU
    Trzeba jednoczyć się i pomagać drugiemu człowiekowi, by dawać to, co jest najcenniejsze, ŻYCIE!
PCK

Pomaga! Szkoli! Opiekuje! Ratuje!


Oddział Rejonowy Polskiego Czerwonego Krzyża

W JAROSŁAWIU

b_150_100_16777215_00_images_aktualnosci_p7180034.jpeg

Był synem, bratem, wnukiem, ministrantem, lektorem, strażakiem, zasłużonym krwiodawcą, studentem, narzeczonym, a przede wszystkim wspaniałym człowiekiem.

 

10 października 2012 r. w kościele o. Bernardynów w Przeworsku pożegnaliśmy człowieka wiary i zawierzenia Panu Bogu.

Podczas uroczystej Ofiary Eucharystycznej dziękowaliśmy Bogu Wszechmogącemu za 26 lat życia Macieja Ryznera. Ojciec Dominik Siuta powitał rodziców, rodzeństwo i rodzinę śp. Macieja, poczet sztandarowy z Komendy Powiatowej PSP w Jarosławiu, księży kapelanów straży pożarnych z woj. podkarpackiego, księży przyjaciół, rodaków na czele z ks. opiekunem, przyjacielem rodziny Zbigniewem Malec, który celebrował tę Najświętszą Eucharystię, Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego PSP w Rzeszowie st. bryg. Bogdana Kuligę, jego zastępcę st. bryg. Jana Ziobro, władze samorządowe powiatu przeworskiego i powiatów sąsiednich, dyrektora firmy „Sintac”, prezesów Zarządów Oddziałów Powiatowych ZOSP RP, wójtów, burmistrzów, delegacje strażaków z KW PSP i Komend Miejskich i Powiatowych PSP z woj. podkarpackiego, delegacje strażaków emerytów i strażaków ochotników, Szkoły Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie, nauczycieli, wychowawców, koleżanki, kolegów zmarłego Macieja z lat szkolnych i studiów, strażaków pełniących służbę razem w KP PSP w Jarosławiu, krewnych, bliskich, parafian, innych gości i zaprosił do wspólnej modlitwy za zmarłego Macieja polecając jego duszę Miłosierdziu Bożemu.

b_150_100_16777215_00_images_aktualnosci_pa100004.jpeg

O. Dominik zaprosił nas również na kilkanaście Mszy św. w intencji śp. Macieja, zamówionych przez rodzinę i znajomych, które będą odprawiane w listopadzie i grudniu tego roku w Przeworsku.

Podczas homilii mówił, że każdy z nas w swoim życiu na różnych przystankach i odcinkach ludzkiego bytowania spotyka Chrystusa. „Spotyka Go poprzez różnorakie wydarzenia życiowe, sytuacje, w których musi się odnaleźć. Bo życie człowieka jest, jak powiadała bł. Matka Teresa z Kalkuty: „Szansą, którą człowiek chwyta, jest radością doczesną, którą próbuje” – powiedział.

Pragnąc przybliżyć nam osobę Macieja, mówił: „Był ministrantem, później lektorem, aż do czasu studiów. Wiedział bowiem z jakiego Źródła należy czerpać moc i siłę, aby nie dać się zwieść złu. Toteż na jego trumnie położono białą komżę, która świadczy o przywiązaniu do Tego, który miłuje każdego, kto służy Mu całym sercem. (…) Dzisiaj, kiedy żegnamy śp. Macieja, przyglądamy się jego drodze życiowej, która prowadziła go przez chrzest św., I komunię św., sakrament pokuty, bierzmowania, sakrament namaszczenia chorych, pracę zawodową, miłość do drugiego człowieka, poświęcenie, cierpienie i śmierć, która była ostatecznym spotkaniem ze Zbawicielem”. Przybliżając jego służbę, wyznał: „To wszystko było nacechowane głęboką służbą w KP PSP w Jarosławiu. Rozpoczął ją 15 września 2010 r. w tej Komendzie. Był absolwentem Wydziału Inżynierii Bezpieczeństwa Cywilnego w SGSP w Warszawie, a w marcu 2012 ukończył Wydział Bezpieczeństwa Pożarowego tej uczelni. Szkolenie podstawowe strażaków jednostek ochrony przeciwpożarowej ukończył w styczniu 2012 r. Podejmując zaś służbę w PSP, kontynuował bogate tradycje pożarnicze w swojej rodzinie. Dziadzio i tata jego, to oficerowie pożarnictwa i komendanci”.

b_150_100_16777215_00_images_aktualnosci_pa100008.jpeg

Kontynuując, mówił: „Zarówno w życiu prywatnym, jak i służbowym był człowiekiem otwartym, serdecznym, koleżeńskim, przyjaznym, o wysokiej kulturze osobistej i zrozumieniu człowieka. Często zatapiał się w modlitwie i rozmyślał o sprawach Bożych. Dzisiaj, kiedy przychodzi mi żegnać tego autentycznego świadka wiary i miłości do Boga i Kościoła, z wielkim wzruszeniem dziękuję za ośmioletnią pracę wewnętrzna, której był wierny do końca. Praca ta polegała na systematycznym, comiesięcznym, przystępowaniu do sakramentu pokuty oraz częstym uczestnictwie w Eucharystii”.

Nawiązując do tego, jaki był Maciej, stwierdził: „Człowiek wielkiego formatu, nie tylko fizycznego wyglądu, ale przede wszystkim wielkiego ducha, którym dzielił się ze wszystkimi, których spotykał na drodze swojego ziemskiego bytowania. Nie wstydził się słów pozdrowienia – „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” czy „Szczęść Boże”. Zawsze uśmiechnięty i pełen życia, ale rozpoznawał Chrystusa, który powiedział: „Pójdź za mną”. I poszedł w trudnych chwilach – chwilach cierpienia, doświadczenia krzyża. Rozpoznawał Go, tak, jak owi uczniowie idący do Emaus, po łamaniu chleba”.

b_150_100_16777215_00_images_aktualnosci_pa100011.jpeg

Po chwili dodał: „W rodzinie był człowiekiem niezwykłej miłości, koleżeństwa i przyjaźni. Ta przyjaźń emanowała na wszystkich, z którymi spotykał się w życiu. Jego codzienność nacechowana była poczuciem odpowiedzialności i służby, którą podejmował w imię miłości do Boga i ludzi, ratując ludzkie życie. Dlatego poświęcił się służbie w PSP”.

O. Dominik z przekonaniem w głosie stwierdził: „Chrystus przybliżając się do Macieja pokazał mu, jak należy iść dalej i on poszedł dalej niż my, którzy tu na ziemi zostajemy, ponieważ poznał i doświadczył tego spotkania z Nim, w nieprzewidzianych sytuacjach życiowych. Zapewne był głęboko przygotowany, bo było to kilka dni po spowiedzi św., którą odbył, jeszcze za dobrego zdrowia, mając uczestniczyć w pogrzebie swojego dziadzia. Jednak nie tylko to świadczy o wielkości tego człowieka. Świadczy przede wszystkim głębokie rozmiłowanie w życiu i świecie stworzonym przez Boga. Kontemplacja dzieła stwórczego, któremu oddawał się całym sercem, wpływała na jego postawę względem ludzi, których spotykał na drodze swojego życia, względem sytuacji, z którymi się zmierzał, bo jak powiedziała bł. Matka Teresa z Kalkuty: „Życie jest walką, więc podejmuj ją”. Podejmował ją do ostatnich chwil swojego życia, nawet w wojewódzkim szpitalu w Zamościu”.

b_150_100_16777215_00_images_aktualnosci_pa100038.jpeg

Na zakończenie zapytał: „Jaka płynie więc nauka dla nas pozostających tu na ziemi? Abyśmy się wzajemnie miłowali i abyśmy rozpoznawali w codziennym naszym życiu ślady Boga, który w sposób dyskretny, ale twórczy, pewnie i odważnie kroczy z nami, jest z nami i nigdy nas nie opuści”.

Rodzinie, bliskim, krewnym, znajomym, strażakom, wszystkim, których dotknęła ta śmierć w sposób bolesny i smutny, o. Dominik złożył wyrazy szczerego i głębokiego współczucia. Kapłanów i nas wiernych prosił, abyśmy nie zapominali nigdy o modlitwie za śp. Macieja i ufali, że Ten, który zwyciężył śmierć, Zmartwychwstał dla naszego zbawienia i odkupienia, otworzy bramy Nieba przed swoim wiernym sługą i powie: „Dobrze, sługo dobry i wierny, byłeś wierny w wielu rzeczach, nad wieloma cię postawie. Wejdź do radości twojego Pana!”

 

Dalej o. Dominik wyraził wdzięczność Bogu Wszechmogącemu za wszystkich, których postawił na drodze jego życia, wszystkich, którzy dzisiaj zgromadzili się na tej uroczystości, którzy z wdzięcznością wspominają to piękne i szlachetne życie.

W imieniu rodzeństwa śp. Macieja – brata Michała i siostry Klaudii o. Dominik odczytał ostatnie słowa pożegnania.

b_150_100_16777215_00_images_aktualnosci_pa100043.jpeg

Pożegnanie Michała: „Zebraliśmy się tutaj dzisiaj, aby towarzyszyć Maćkowi w jego ostatniej drodze życia. Ilość osób tu zgromadzonych podkreśla fakt, jaki był Maciek. Wszyscy pragniemy okazać mu naszą wdzięczność za to, że do końca swoich dni był z nami, wspierał nas w trudnych chwilach, potrafił pomóc, doradzić. Zawsze można było na niego liczyć. Wiedziałem, że gdy tylko do niego zadzwonię, to on na pewno telefon ode mnie odbierze. Troskę o mnie i o siostrę odziedziczył po naszej cudownej mamie, która od urodzenia otoczyła nas swoją opiekuńczością oraz uczyła wzajemnej miłości i szacunku do siebie. Maciek był dla mnie życiowym drogowskazem. Patrzyłem na niego, jak na osobę, od której mogę wiele się nauczyć. Po części szedłem jego drogą. Będzie mi brakowało naszych wieczornych spotkań, podczas których rozmawialiśmy na różne tematy. Gdy powoli dochodziliśmy do siebie po śmierci dziadzia, to otrzymaliśmy kolejną widomość. Jak się późnej okazało, również tragiczną. Najpierw odeszła od nas Kasia, którą traktowaliśmy jak rodzinę. Po śmierci Kasi pomyślałem sobie, że życie rozdzieliło ich na zawsze. Po paru tygodniach okazało się, że Pan Bóg połączył ich na zawsze.

b_150_100_16777215_00_images_aktualnosci_pa100088.jpeg

Maciek od dziecka pragnął zostać strażakiem. Miłość do tego zawodu zaszczepił w nim nasz wspaniały ojciec oraz dziadzio, którzy są dla nas wzorem do naśladowania. W końcu spełniło się dziecięce marzenie.

Maciek z Kasią bardzo mocno się kochali i spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Zaczęli planować życie, czego umocnieniem miał być ich przyszłoroczny ślub. Myślałem, że ślub, którego udzieli im sam Pan Bóg, się odbędzie. Niestety. Nam nie będzie dane w nim uczestniczyć. Możemy sobie tylko wyobrazić, jak piękna będzie to uroczystość”.

Pożegnanie Klaudii: „Maciek był najlepszym bratem, jakiego mogłam sobie wymarzyć. Nigdy się nie kłóciliśmy. Byliśmy kochającym się rodzeństwem, które mogło na siebie zawsze liczyć. Uwielbiałam spędzać z nim czas, bo wtedy najczęściej poprawiał mi humor. Był moim starszym bratem, który był w stanie zrobić wszystko dla swojej młodszej siostrzyczki. Wiedziałam, że jeśli go o coś poproszę, to pomoże. Maciek był zawsze uśmiechnięty, zawsze było go wszędzie pełno. Gdzie tylko się pojawiał, wszyscy śmiali się z jego żartów. Takim na zawsze pozostanie w moim sercu. Bardzo będzie mi go brakowało. Jego uśmiechu i tego, jak bardzo często mnie przytulał. (…) Robił najlepszą kawę. Kiedy tylko nie widział, podpijałam mu kilka łyków. Był moim najlepszym przyjacielem, z którym mogłam się śmiać, ale i płakać.

Mogłabym jeszcze napisać wiele przykładów na to, jak bardzo byliśmy ze sobą związani. Będzie go nam na pewno bardzo brakowało. Nie wiem, jak będzie wyglądało nasze życie bez niego. Niestety, nie będziemy mogli już bezpośrednio zwrócić się do niego o pomoc, ale głęboko wierzymy, że jest teraz przy nas i gdy tylko będzie potrzeba, pomoże.

b_150_100_16777215_00_images_aktualnosci_pa100093.jpeg

Tragedia ta połączyła nasze dwie rodziny. Wspólnie cierpimy. Musimy jednak żyć dalej. Rysa na naszych sercach pozostanie. Maciek i Kasia na zawsze zostaną w naszej pamięci.

Pragniemy podziękować wszystkim, którzy okazali nam wsparcie, ofiarowali swoją modlitwę w intencji Maćka, służyli pomocą do ostatnich chwil”.

O. Dominik kończąc wyznał, że Maciej pozostawił nas w bólu, ale także w nadziei na przyszłe Zmartwychwstanie.

Macieja pożegnał także zastępca kapelana krajowego strażaków ks. Paweł Samborski z Rzeszowa: „W imieniu wszystkich kapelanów straży pożarnych, na czele z nieobecnym tutaj, ale łączącym się duchowo, ks. kapelanem krajowym mł. bryg. Janem Krynickim, który pełni swoją posługę również na pogrzebie w Rudzie Śląskiej, pragnę rodzicom i rodzeństwu śp. Maćka złożyć wyrazy współczucia i łączności w duchu. Pragniemy was zapewnić o naszej pamięci w modlitwie w waszej intencji i w intencji Macieja.

Na jednym z epitafiów na rzeszowskim cmentarzu jest wypisany taki napis: „Urodziłem się po to, aby umrzeć, a umarłem po to, by żyć”. Drogi Maćku! My, jako chrześcijanie głęboko wierzymy, że życie zmienia się, ale się nie kończy, że droga za Chrystusem do Emaus ciągle trwa. Dziękuję ci dzisiaj za świadectwo życia, za czas służby strażackiej. Jako kapelani Podkarpacia mówimy ci z wiarą i nadzieją – do zobaczenia w Domu Ojca, w Niebie”.

b_150_100_16777215_00_images_aktualnosci_pa100106.jpeg

List od Komendanta Głównego PSP gen. brygadiera Wiesława Leśniakiewicza do rodziców Maćka – Barbary i mł. bryg. Andrzeja Reznerów, odczytał Podkarpacki Komendant Wojewódzki PSP w Rzeszowie st. bryg. Bogdan Kuliga. „Z powodu śmierci syna st. str. Macieja Ryznera, w imieniu kierownictwa KG PSP, proszę przyjąć szczere wyrazy współczucia i żalu. Mam świadomość, jak bardzo boli śmierć osób najbliższych i jak trudno bez nich żyć, kiedy ten brak przeżywa się na co dzień.

Jest mi ogromnie przykro, że takie nieszczęście dotknęło właśnie państwa. Trudno powstrzymać łzy po stracie wspaniałego, młodego strażaka, naszego kolegi, którego życie skończyło się tak nagle. Są tacy ludzie, których życie mija niezauważone i tacy, którzy swoją codzienną działalnością głęboko utkwili w ludzkiej pamięci. Do nich, bez wątpienia, należał państwa syn, który zdecydowanie przedwcześnie opuścił nasze szeregi.

Swoją aktywnością, wielkim zaangażowaniem, pomimo niedługiego statusu służby, z dużym już doświadczeniem zawodowym, pozostawił po sobie jak najlepsze wspomnienia i wielkie uznanie przełożonych i kolegów, dla których, jako wzór odwagi i poświęcenia, na zawsze pozostanie w pamięci naszej strażackiej rodziny.

Dzisiaj w imieniu władz i strażaków PSP żegnam, nieodżałowanego śp. Macieja, który został wezwany na służbę w szeregach św. Floriana. Niech spoczywa w pokoju.

Łącząc się w żalu, z pogrążoną w smutku rodziną, przekazuję państwu słowa otuchy”.

b_150_100_16777215_00_images_aktualnosci_pa100160.jpeg

Również Komendant Kuliga w imieniu własnym oraz w imieniu kadry kierowniczej PSP, Komendantów Miejski i Powiatowych, naczelników wydziałów, a w szczególności w imieniu Komendanta Powiatowego PSP w Jarosławiu mł. bryg. Piotra Białego wypowiedział słowa: „Spotykamy się dzisiaj wspólnie, by pożegnać strażaka i przyjaciela, który zakończył swoje ziemskie pielgrzymowanie. Jego śmierć zaskoczyła nas wszystkich. Łączymy się w smutku i żałobie po stracie ukochanego syna, brat i wnuka.

Nasz serdeczny kolega był dla nas wielu wzorem pracowitości, dobroci, życzliwości. Był człowiekiem skromnym, przez co zyskał sobie szacunek i uznanie. W służbie wykazywał się dużą rzetelnością i życzliwością w stosunku do każdego człowieka.

Podczas swojej krótkiej i tragicznie zakończonej, niespełna dwuletniej służby, w czasie akcji ratowniczo-gaśniczych, w których uczestniczył, dał się poznać przełożonym i kolegom, jako bardzo dobry i sumienny strażak. Zawsze z pełnym oddaniem niósł pomoc potrzebującym”.

W imieniu wszystkich podkarpackich strażaków, a szczególnie strażaków jarosławskich, podziękował Maćkowi za to, że był z nami. Wyraził wdzięczność za wzór życia, przyjaźni, życzliwości, koleżeństwa i pomocy. Na zakończenie powiedział: „Dobrzy ludzie nie odchodzą nigdy na zawsze. Pozostaniesz w naszej pamięci zawsze pogodny, życzliwy dla wszystkich. Twój przykład pomoże nam, świadczyć dobro innym tak, jak ty to czyniłeś przez całe swoje życie. (…) Wierzymy mocno, że staniesz przed Bogiem z rękami pełnymi dobrych uczynków. Spoczywaj w pokoju. Cześć twojej pamięci”.

b_150_100_16777215_00_images_aktualnosci_pa100164.jpeg

Z Maćkiem, zasłużonym honorowym dawcą krwi, spotkałem się 18 lipca 2012 r. podczas otwartej akcji krwiodawstwa w MDK w Przeworsku. Gdy mnie zobaczył, z błyskiem w oczach i rozbrajającym uśmiechem, zawołał: pan tutaj też! Ze spokojem odpowiedziałem mu, że jestem wszędzie tam, gdzie wymaga tego sytuacja i pozwalają możliwości. Podczas rozmowy, gdy oddawał krew, powiedział, że do tego rodzaju społecznej działalności skłonił go trochę przykład taty Andrzeja. „Mam też taką potrzebę serca” – wyznał. Po chwili stwierdził: „To jest najłatwiejszy sposób, żeby rzeczywiście komuś pomóc”. Później, gdy pokazałem mu swoją Identyfikacyjną Kartę Grupy Krwi oraz „Oświadczenie woli” i powiedziałem, że warto takie dokumenty nosić przy sobie, Maciek, ku mojemu miłemu zaskoczeniu, wyciągnął własne. Powiedziałem – zuch chłopak, tak trzymać!

b_150_100_16777215_00_images_aktualnosci_pa100173.jpeg

Wydawało mi się, że trochę wiem o Maćku. Uczestnictwo w pożegnalnej Eucharystii uświadomiło mi, jak mało o nim wiedziałem. Jestem szczęśliwy, że Pan Bóg postawił go na mojej drodze życia i głęboko wierzę, że nigdy nie umierają ci, którzy pozostają w naszej pamięci, bo pamięć jest droższa od słów.

Tekst i zdjęcia Zdzisław Wójcik

Copyrigcht © 2018 Oddział Rejonowy Polskiego Czerwonego Krzyża w Jarosławiu